|
Moda na żywe trupy, czyli zombie, została w kinie spopularyzowana dzięki kultowemu dziełu George'a A. Romero "Noc żywych trupów" jeszcze w 1968 roku. Od tamtej pory pojawiły się dziesiątki kolejnych filmów, które reinkarnowały temat zombie w wielu różnych ujęciach: od superrealistycznego - jak w przypadku hiszpańskiego "Reca"; po całkiem autoparodystyczne jak brytyjsko-francuski "Wysyp żywych trupów". Do tego nurtu należy również "Ścierwodziad" , etiuda studencka wyreżyserowana przez Jakuba Półtoraka, poświęcona problemom starości i izolacji na pustkowiu.
"Ścierwodziad" to opowieść o młodym Fotografie, który przyjeżdża na odludzie, żeby robić zdjęcia ruinom i w okolicznym domku wynajmuje pokój u starszego mężczyzny, które zachowanie jest dość dziwne. O fabule filmu reżyser tak opowiada: "Bohater fotografuje ruiny, ponieważ pociąga go utrwalanie tego, co umarłe. Właściciela (Zombie) pociąga to, co żywe, dlatego skupia całą swoją uwagę na Fotografie. Reprezentujący życie i witalność Fotograf, oraz uosabiający śmierć i rozkład Właściciel - każdy z nich chce przeciągnąć drugiego do swojego świata." Scenariusz został napisany przez krytyka filmowego i kulturoznawcę Piotra Sawickiego, który podobnie jak reżyser, specjalizuje się w tematach mistycznych. Reżyser, korzystając z długich ujęć i czarno-białej estetyki kina "gore", w swym kolejnym filmie dotyka problemów starczej demencji i międzypokoleniowych barier. Etiuda była współprodukowana przez przez Akademię Filmu i Telewizji, gdzie Jakub Półtorak, z wykształcenia magister filmoznawstwa, z wyróżnieniem obronił dyplom z reżyserii za film "Moria" (2008). "Ścierwodziad" był już pokazywany dwa miesiące temu w gdańskim DKF-ie, gdzie spotkał się z bardzo przychylnymi reakcjami. "Kilkoro młodych ludzi podchodziło do mnie po projekcji i mówiło, że historia ich poruszyła. - wspomina producent filmu Ben Talar - Jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że odczuli silną identyfikację z tytułowym bohaterem. Nie chcieli, jak mówili, znaleźć się kiedyś na takim etapie życia, gdzie będzie im wszystko obojętne." Etiuda była kręcona w sierpniu zeszłego roku w wiosce Glinianka pod Warszawą. Licząca ponad 150 lat malownicza chata, w której powstawały zdjęcia do filmu, została użyczona na potrzeby produkcji przez jej właścicielkę, znaną aktorkę Emilię Krakowską ("Wesele", "Ziemia obiecana"). Jakub Półtorak, z urodzenia Rzeszowianin - który współpracował przy dwóch etiudach z innym rzeszowskim twórcą filmów offowych, Hubertem Gotkowskim ("Manna", "Konsumenci") - do pracy przy "Ścierwodziadzie" zaprosił pochodzących z rodzinnego miasta: scenarzystę Piotra Sawickiego oraz kompozytora Bogusława Salnikowa (działającego od dziewięciu lat w kapeli Rockaway, która rok temu w Jarocinie zdobyła wyróżnienie jury i nagrodę publiczności). Tytułową rolę w filmie zagrał Cezary Szczygielski ("Ubu król"), popularny artysta estradowy, który nie ukrywa, że zagranie tak ponurej postaci było dla niego miłą odmianą: "Żyje z zabawiania ludzi na estradzie, a tutaj nie dość że prawie nie miałem żadnych dialogów, to operatorzy ciągle mnie upominali, żebym grał mniej ekspresyjnie. Nie mogłem marszczyć brwi, ruszać oczami, a nawet oddychać. Omal sam nie stałem się ofiarą Ścierwodziada." W roli wynajmującego u niego pokój chłopaka wystąpił Leszek Żukowski ("Afonia i pszczoly"), którego nazwisko stało się tytułem głośnej piosenki zespołu Coma, co znacznie utrudnia jego wielbicielom wyszukiwanie w Internecie plotek na jego temat. "Już po raz trzeci z rzędu zagrałem fotografa w filmie - żartuje młody aktor. - Jak tak dalej pójdzie, będę musiał pójść na szkolenia fotograficzne, żeby lepiej poznać swoje rekwizyty. A wtedy, kto wie - może zmienię profesję?" Film można będzie zobaczyć już 6. lutego w Rzeszowie, gdzie na specjalne zaproszenie Wojewódzkiego Domu Kultury Ben Talar i Jakub Półtorak zaprezentują swoje produkcje z lat 2008-2009, na które składają się: "Moria", "Zabójcze nagranie", "Ślepy traf" i wspomniany już "Ścierwodziad". /źródło: www.stopklatka.pl/
|